Okciec od rana gadał o jakimś Kevinie,gdy spytałam Emily o kogo chodzi, powiedziała, że syn jakiegoś przyjaciela ojca to niezłe ziółko i ma tu przyjechać, aby chłopaka jakoś zresocjalizować. Byłam bardzo ciekawa tego chłopaka. Jedynym chłopakiem jakiego bliżej znałam był Roy, no i ojciec, ponieważ mieliśmy domowe nauki. Prawda, widziałam innych chłopców, ale tylko chwilę na plaży. Emily mówiła, że lepiej z żadnym obcym się nie zadawać, bo nie wszyscy chłopcy są tacy jak Roy czy tata.. podobno coś o tym wiedziała.
***
Kevin, brak dyscypliny, synek tatusia, wulgarny.. nieziemsko przystojny. Tak, Emily miała rację, on należy do tych, co nie są jak Roy.
Gdy tylko go zobaczyłam, poczułam jakby mnie coś przyjemnie skręciło w brzuchu. Jego głos.. ah i te jego oczy, widziane przez momęcik... tak bardzo zapragnęłam go poznać.
*
Kevin, wciąż wpatrywał się w samochód ojca. Postanowiłam wykorzystać okazję i nieco się do niego zbliżyć.
- Jestem Via. -uśmiechnęłam się do niego, gdy już zaczął iść.
- Kevin. - nieśmiało odwzajemnił mój gest.
- Wpierw pokażemy Tobie dom, mam nadzieję, że się spodoba. -zerknęłam na niego.
***
Dom chyba nie przypadł mu do gustu, ani sprzęt go nie zainteresował.. większą uwagę przykłówał do pewnych partii ciała Emily i moich. Na początku mie to nieco irytowało, ale kiedy przez przypadek jego ręka otarła się o moje ramie.. poczułam przyjemne dreszcze. Emily by mnie za to (zapomniałam słowa XD), ale zauważyłam, że nie patrzy na Kevina z obrzydzeniem. Nawet się do niego uśmiecha.. jak do nikogo innego.
Kevin?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz