Jedyne co mi się tu podobało to tyłek i buźka Vii, no i Emily też. Jednak ta cała Vii wydawała mi się strasznie dziwna. Taka grzeczna... na pewno jest oczkiem w głowie Mitcha, skoro jest tak grzeczniutka bo podobno facet jest mocno surowy. W takim razie... czemu by nie zrobić mu na złość i mu trochę nie "zepsuć" córeczki? Wykorzystam swoją buźkę i inne części ciała, aby się na nim zemścić. Mógł mnie nie przyjmować, miałbym spokój. A tak... bardzo chętne przelecę tą niewinną istotkę, mogę się założyć że niedługo sama wskoczy mi do łóżka, bez większych starań. Wystarczy chwilę poudawac szarmanckiego chłopaka, co nie jest dla mnie problemem. Zaprowadzili mnie do pomieszczenia, które miało robić za mój pokój i dali trochę czasu, abym mógł się rozpakować.
Zajęło mi to prawie dwie godziny, ale to przez to że się bardzo ociągałem. Niespodziewanie do środka wszedł Mitch z Vii.
- Puka się. - mruknąłem wkurzony.
- To mój dom - uśmiechnął się tylko. - Vii zabierze cię na małą wycieczkę, jutro o świcie zaczniemy twój mały trening. Może umiesz dobrze pływać, ale ratownictwo to nie tylko pływanie. - mówił a ja Patrzałem na niego znudzony.
W końcu wyszedł, tak samo jak my z Vii na zewnątrz.
- Niby jaką wycieczkę? Jakbym nigdy plaży nie widział. - mruknąłem krzyżują ręce na piersi.
- Skąd właściwie jesteś? - spytała nagle.
- Buenos Aires. A ty? - spytałem kierując wzrok w stronę wody a później na nią.
Vii?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz