Ariana | WS | Blogger | X X

wtorek, 13 lutego 2018

Od Kevina

To była ostra noc. Obudziłem się rano z ogromnym kacem, poraziły mnie promienie słoneczne. Jęknąłem łapiąc się za głowę, kiedy próbowałem usiąść, przeszył mnie ogromny ból. To chyba jednak nie był kac, musiałem w coś przypieprzyć głową. Powoli, dalej zaspany rozejrzałem się po salonie, był tu zupełny chlew. Dookoła porozrzucane jedzenie, poduszki, pióra, kubeczki po alkoholu, roztłuczone szkło... no mógłbym tak wymieniać chyba w nieskończoność. Leżałem na kanapie z jakąś blondynką, która leżała w samej bieliźnie z odsłoniętym jednym cyckiem. ( XD ) Przetarłem oczy dłońmi i wyjrzałem na zewnątrz, tam też nie wyglądało to wszystko najlepiej. Nagle usłyszałem, jak coś ciężkiego upada na ziemię, odwróciłem się - był to Alex.
- Kurwa, kto na środku postawił tą jebaną rzeźbę. - mruknął wkurzony i zaspany.
- Ciężko stwierdzić... - ziewnąłem i powoli usiadłem.
- Kurwa, ojciec nas zajebie... - stwierdził łapiąc się za głowę. - Rusz dupę Kev, wyjeb te wszystkie zdziry i tych kutasów, ja ogarnę podłogę... - stwierdził łapiąc za worek.
Alex był moim starszym bratem. Był ode mnie starszy o dwa lata, myślę że mamy ze sobą bardzo dobry kontakt.  Kiedy już budziłem pierwszą dziewczynę, obok której wstałem, usłyszałem trzask drzwi, a po chwili w salonie pojawił się ojciec. Skrzywiłem się i spojrzałem na Alexa, który też wyglądał na zmieszanego.
- Tata... miałeś wrócić wieczorem... - zaczął przeczesując włosy.
Ten dalej patrzał na nas i na salon z niedowierzaniem. Oj będzie jadka...
- Co tu się stało? Znowu urządziliście imprezę?!
- To ja wszystko zorganizowałem, nie wciągaj w to młodego. - stwierdził.
- Oboje jesteście tak samo winni. - wskazywał na nas palcem. - Mam tego dość, tylko imprezy i gołe panienki wam w głowach! Demoralizujecie siebie nawzajem! Nie mam już na was siły... - westchnął ciężko i położył dłonie na biodrach.
- Przepraszam... - zacząłem patrząc na niego z już wyuczonym smutkiem.
- Nie dam się kolejny raz złapać na tą sztuczkę Kevin! Zabawa się skończyła, rozdzielę was, to może zmądrzejecie choć trochę!
- Co chcesz przez to powiedzieć? - spytał Alex krzyżując ręce na piersi.
- Kevin pojedzie do Miami, mam tam znajomego, już on cię zdyscyplinuje. A ty Alex, pojedziesz do babci na wieś.
- Co?! Czemu on pojedzie do Miami a ja na wieś?! Tam jebie gnojem, nie będę podmywał świniom dup! - fuknął rzucając workiem na śmieci.
- Bez dyskusji! - krzyknął. - Macie trzy godziny żeby tu posprzątać i się spakować. - dodał i poszedł do swojego biura.
- Zajebiście. - fuknął Alex i ruszył po schodach do góry.
- Ej nie będę sam sprzątał! - zawołałem za nim.
- Zamknij ryj! - warknął na mnie i zniknął.
No tak, wkurzył się... westchnąłem ciężko i zacząłem od wyproszenia wszystkich z domu, zajęło mi to prawie godzinę, później weszła pani Lilly do domu - nasza gosposia.
- O dobrze panią widzieć! - zawołałem do niej z uśmiechem.
- Jejku, Kevinku... co tu się stało? - spytała zszokowana.
- Alex znowu zrobił imprezę i ja muszę sprzątać - westchnąłem smutno i spuściłem głowę.
- Boniu, biedne dziecko. Zostaw to skarbeczku, ja się wszystkim zajmę. - uśmiechnęła się i zabrała ode mnie worek.
- Na prawdę, dziękuję bardzo. - uśmiechnąłem się i poszedłem do siebie.
Spakowałem swoje rzeczy jak i Maxa, nie zbyt podobał mi się ten wyjazd, ale... Miami, ile tam lasek w bikini... uśmiechnąłem się pod nosem i zamknąłem walizkę.

* * * * *

Znalezione obrazy dla zapytania Dwayne Johnson baywatchPojechaliśmy na lotnisko, a później prywatnym samolotem ojca do Miami. Pojechaliśmy na plażę, później doszliśmy do wieży ratowniczej, z której zszedł jakiś umięśniony facet, łysy facet. Mój ojciec przywitał się z nim, jakby byli przyjaciółmi od wielu lat. Nie wiem, może kolejny od spraw biznesowych, chociaż... nie wygląda.
- Mitch, to jest właśnie mój syn, Kevin. - przedstawił mnie.
Zilustrowałem go wzrokiem, a gdy usłyszałem jakieś szepty, spojrzałem na górę wieży. Stały tam dwie dziewczyny, jedna blondynka a druga brunetka, cóż tu wiele mówić... miały strasznie seksowne stroje kąpielowe. Był tam też jakiś grubszy, nie zbyt przystojny chłopak.
- Słyszałem że zdobyłeś dwa złote medale na olimpiadzie z pływania. - zaczął łysy.
- Ta. - mruknąłem tylko.
- Przeszedł też kurs ratownictwa, umie obsługiwać te wasze sprzęty, więc raczej zostało tylko mu wytłumaczyć zasady. - wtrącił ojciec.
- A myślałem że gówniarz pluje na zasady? - stwierdził i popchnął mnie, tak że odleciałem do tyłu.
- Ogarnij się king kongu. - warknąłem, na to ten znów mnie popchnął. - Przestań! - też go popchnąłem, jednak był ciężki i nie zrobiło to na nim wielkiego wrażenia.
- Syneczek tatusia - warknął patrząc mi prosto w oczy.
- Nie boję się ciebie. - stwierdziłem tylko rozbawiony. - Możesz mnie pocałować. - dodałem już ciszej z uśmiechem, założyłem znów swoje okulary, które mi przed chwilą ściągnął.
Ten się wyprostował i spojrzał na ojca.
- Podejmuję wyzwanie. - uśmiechnął się do niego.
- Dobrze, dzięki... mam nadzieję że chociaż trochę go wyprostujesz. - westchnął.
Facet podszedł do wieży i spojrzał na dziewczyny.
- Emily, możesz mi podać strój dla nowego? - uśmiechnął się do niej.
- Jasne Mitch. - odwzajemniła uśmiech.
Po chwili owy Mitch wepchnął mi spodenki, koszulkę i bluzę wszystko z napisem "Lifeguard". Ojciec pożegnał się z facetem i ruszył powoli w stronę samochodu, czułem, jak zaczyna przyśpieszać mi serce i oddech, ściągnąłem swoje okulary i ruszyłem za nim.
- Tato! Nie zostawiaj mnie z nim! - zawołałem za nim. - Na prawdę wolisz pozbyć się problemu, niż go wspólnie rozwiązać? Nie traktuj nas jak przedmioty, które można komuś oddać! - ten jednak dalej szedł nie wzruszony. - Tato... - westchnąłem zrezygnowany zatrzymując się i opuszczając dłonie wzdłuż ciała.
- Nie mazgaj się. - Mitch klepnął mnie w plecy i położył dłoń na moim ramieniu.
Strzepnąłem ją i patrzałem jak mój ojciec wsiada do samochodu i odjeżdża... nawet się nie spojrzał.
- Dziewczyny, Roy... zajmijcie się nowym kolegą. Ja zawiozę jego rzeczy do siebie i przywiozę nam coś do jedzenia. - powiedział i odszedł, a ja dalej patrzałem w miejsce, gdzie przed chwilą stał samochód mojego ojca...
Domek na plaży
?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz