Doszliśmy do lodziarni, przeglądałem się smakom, które oferowali.
- Jaki jest twój ulubiony? - spytałem nie odrywając od nich wzroku.
- Waniliowe. - odparła. - Ale uważaj, mają tu na prawdę ogromne gałki. - dodała.
Spojrzałem na nią tylko, po czym zamówiłem dla nas po jednej gałce lodów. Ja wziąłem czekoladowe, a dla Vii waniliowe. Miała rację, gałki były ogromne i jedna w zupełności starczyła. Kiedy zapłaciłem wysiedliśmy do stolika przy którym był cień i jedliśmy patrząc na ocean. Znaczy ja na niego Patrzałem, bo Vii cały czas niemal gapiła się na mnie. Nie przeszkadzało mi to, tylko bardziej utwierdzało w fakcie, że łatwo mi z nią pójdzie. Skoro nie miała kontaktu z płcią przeciwną, już wiem czemu jest trochę... dziwna, ale ma w sobie cos jednocześnie, co cholernie mi się podoba. Może to ta niewinność?
****
Wieczorem starałem się położyć szybko, skoro tak wcześnie musiałem wstać. Niestety nie było tak kolorowo, przez kilka dni nie mogłem zasnąć. Założyłem spodenki i koszulkę, po czym poszedłem do łazienki. Było tam ciepło, usiadłem na dywaniku. Było mi tak cholernie gorąco... nagle usłyszałem kroki, a chwilę później do łazienki zajrzała Vii.
- Kevin? Co robisz? - szepnęła i kucnęła przy mnie.
- Cholernie mi nie dobrze - mruknąłem chowają nos w koszulkę.
- Biedaczek. - pogłaskała mnie po dłoni i usiadła obok.
- Mam tak od dziecka pierwszej nocy w nowym domu. Idź lepiej spać, Vii. - powiedziałem.
- Posiedzę z tobą chwilę
Milczeliśmy chwilę, co w zasadzie mi nie przeszkadzało.
- Czemu nie miałaś kontaktu z chłopakami? - spytałem.
Cóż, gdy tak źle się czułem stawalem się... sobą? Nie zwracałem uwagi tak na kobiece walory i dało się ze mną porozmawiać, bez chłodnego tonu itp.
??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz